ALFABET SMUTKU

30. Raz dwa trzy…

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

Raz dwa trzy dogoń mnie ty. Mała lafiryndo wspaniała  Diament szafir jeszcze nie oszalał Szept cichy naszych ciał Cofnij zdanie uduś się Nienawiść w krwi od małego wpajana jest Jak kieliszek dobrego szampana Jeden za duży łyk kac drugi pełny dzień, kołysze się jak fala w ten cały pęd Chaosu ostatnia minuta Działa jak dobra działka Towaru nigdy nie za mało ziomku Błądzimy w tej samej sugesti Potoku naszych brednych myśli Wpojonych dziwnych samobójczych myśli Wrzątek wylany mnie udusi Kóż krzsztusi Oliwa zakłopotały w kuchni u Twojej gosposi Jej dupa większa od samych złości Na Ciebie szmato wchodzą nowi goście Ubierz maskę  Mojej ulubiona bebe girl I love you too much Somthimes i wontu touch Bardziejj tommorow maybe jest sun Beautiful your eyes Tok to touch Diferent somethimes where you are your New home Hospital im my drems i dont now  Drink to night  a lot you know what i mind My friends New change  Każda chwila jak wiatr Wiele mi w oczy twój nowy blask Mówią na mieście nie oszlifowany diament Zastawiłem już w planie nowe przysiady Na twoja czesc Wielkiej wyprawy W nieznane You Lost my mind You call to much Do you like my moom I Ask my father Where are you  Twchnllogi TV Save Your Hart Ale carem I like

30. Raz dwa trzy… Read Post »

29. Jak jeniec i pozwoliłaś zawrócić na błędnej drodze.

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

Jesteś droga, która prowadzi przez wszystkie zamknięte drzwi Jesteś sztuka,między dwoma ślepymi drogami Zatrzymałeś mnie jak jeniec i pozwoliłeś zawrócić na błędnej drodze Bezgraniczne odległości które potrzebowały miliony i setki lat, nie dotrę za życia do ciebie, ustawiłem cię w moim sercu, nastawiłem wskazówki zegara, drżac… Ty zdrowa na umyśle tylko za dnia  a ja chory co noc  chdzmy razem w nieznane znów mówisz to zbyt skomplikowane jeśli wiem, lecz nie odbieraj mi miłosnych marzeń Zrób mi ostatni miłosny test, podpisz świat płytkich uczuć, this my New name tone w morzu łez czy podasz koło ratunkowe by zmyć nasz naiwny stan i mnie ? Nie zostawiaj mnie…. prosze ! Podaj rękę wyciągnij na brzeg. Ale nie zabieraj przeszłości i moich nowych łez. Pod prąd pod wiatr sztorm zatopił nas… Jesteś droga, która prowadzi przez wszystkie zamknięte drzwi Jesteś sztuka,między dwoma ślepymi drogami Zatrzymałeś mnie,  jak jeniec i pozwoliłeś zawrócić na błędnej drodze Bezgraniczne odległości które potrzebowały miliony i setki lat, nie dotrę za życia do ciebie, ustawiłem cię w moim sercu, nastawiłem wskazówki zegara, drzac… Pokaż mi  jak przetrwać  gdy z wszystkich stron nas adorują  a nas w sidła namiętności zaplatają. Rozplątaj więzy, naucz inaczej patrzeć,oo w tobie to wszystko widzieć,  jedyną boginię a nie internetową plytką opinię Ty lśniąca gwiazda na niebie a ja wciągająca czarna dziura,  Pochłaniam cię i zjadam,  jeszcze przedwczoraj bylaas  słońcem który rozpromienial kazdy nowy dzień  a ja nocą która dawala ci fantastyczny sen.  Woda badz  która ugasi moje wszystkie leki i demony  a ja chce byc ogniem który spali raz na zawsze twoja naiwność,  nie chce żebyś żyła ze mną w błędzie.  jak zawsze pierdole brednie,  lubię uwieczniać chwile  dzięki temu na zawsze już w mojej głowie i na papierze bedziesz,  czastka w atramencie,  przecinkiem i kropka,  sylaba i zwrotka  melodia pisana która się nigdy nie skończy, wyjątkowa powieścią,  wyryta na moim  podeście, w sercu sa juz same kleszcze I nawet jak straci wszystko sens  na moim papierze wyryje na zawsze twoja piens. Niebezpieczeństwiem jesteś/ moja madam który nadaje mi rytm do życia  i spokojem który żyje jak żywy organizm we mnie.  Jesteś idealna bakteria która  mnie ratuje przed smiercia  ale tez niszczy przed życiem.  Jesteś substancja o nieokreślonej konsystencji, raz płynna i czysta  a raz stała i szorstka,  ale zawsze jakaś,  dzięki temu mogę różne skrzydła zakładać  i każdego dnia inaczej latać,  przemierzać nowe zakątki świata Przez piekło do raju.

29. Jak jeniec i pozwoliłaś zawrócić na błędnej drodze. Read Post »

28. Który już się nie namyśla, który wprost boi się namysłu.

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

Taki zimny, taki lodowaty, iż palce parzy, i każda dłoń, która go dotknie, cofa się, drżąc.  I dlatego właśnie zda się niektórym żarem.  Teraz ze wszystkim jest mi dobrze, teraz kocham już los każdy – kto ma ochotę być moim losem ? Talent jest także strojem; strój jest także kryjówka. Poruszam się od dłuższego czasu z taką torturą naprężenia, wiedząc że wydarzy się katastrofa; niespokojnie, gwałtownie, z pieca na łep, jak potok który chce dobiec kresu, który już się nie namyśla, który wprost boi się namysłu. Jestem pustelnikiem instynktownym, który kiedyś korzyść swoją znalazł w trzymaniu się na uboczu, zdala, w cierpliwości, w opóźnieniu, w pozostawieniu w tyle, jako duch śmiałek i kusiciel, który w każden labirynt przyszłości bodaj raz jeden już się był zabłąkał, jako dych ptak proroczy, który wstecz spogląda, gdy opowiada co będzie, który jednak przeżył już w sobie do dna cna … który ma go już poza sobą, pod sobą, zewnątrz siebie. Nithze gdzie byłeś gdy Cię potrzebowałem, umilkłeś, jak zawsze…. Zanurzam się jakby w jakimś żywiole o najwyższej wartości, pozostał mi tylko wybieg, cały ten świat który mnie otacza, usuwa się, osadzam go jako złudzenie i wynaleźć świat dla siebie, który leży poza jego obrębem jako świat prawdziwy.  Spostrzegłem się już że ten świat jest tylko sklepiony z potrzeb psychologicznych ?  Dziennik nihilisty dreszcz zgrozy z powodu wykrytego fałszu Wolisz bowiem jutro stać się dobrym niż dzisiaj Świat który przywłaszczyliśmy sobie i uczynili poręcznym. Aby człowiek mógł mieć szacunek do siebie samego, musi on być zdolny stać się także zły. Tylko najbardziej całkowite osobistości mogą kochac

28. Który już się nie namyśla, który wprost boi się namysłu. Read Post »

27. Twój sługa, niosę Twoje światło.

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

Piękny Boże jesteśmy razem w tym projekcie, tak blisko jestem ołtarza światła bram…, jesteśmy jak brat z bratem, Ja Twój sługa, niosę twoje światło na mojej drodze życia, by każda ciemność oświetlała każdą drogę wyjaśniała, mgły się nie lękam, światło prowadzę w prosty cel i w światło zamieniam się, pędzę jak czas jak wskazówki zegara,  Ta jedna chwila która przypływa do mnie falami Ocenu północnego, który zimny troszkę jest, przypływa by się ogrzać, tak podobno grzeje od kilku godzin, że jestem jak elektryczny grzejnik,? ustawiony na najsilniejsza moc, w domu gdzie opału brak, inflacja nieoszczędzania, rząd się wzbogaca, jaka to piękna kręcąca się, niebezpieczna, stara karuzela…, w płaszczu otuli pozostałych ludzi, nikt nie zmarznie tej zimy, nie bójcie się, światło nas ocali, ma moc, we mnie płomienie już płoną, zapał zapałkę a Twoje serce w tej chwili będzie bardzo rozwarte…,   i syte strumienie płyną żwawą rzeką i rozpromieniają uroki kłamliwych rządów złe wyroki… prawomoccnictwo w Polsce nie istnieje, inflacja teraz ze szczęścia oszaleje ! 

27. Twój sługa, niosę Twoje światło. Read Post »

26. Masz zepsutą aurę a twoja dusza umiera.

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

Bawić się ze mną nie będziesz a na pewno moimi uczuciami  Chaosu nie zasiejesz w moim życiu nawet jakbyś chciał, wykorzystujesz moja chorobę i myślisz ze jesteś mądrzejszy odpierdol się od moich znajomych i zadbaj o swoich jeśli ich masz ! Nic do Cb nie mam ale idź i nie wracaj ! Nic nie rozumiesz, wydaje ci się ze jesteś inteligentny i prowadzisz dobry przekaz podprogowy czy wydaje ci się że dobrze manipulujesz bo przeczytałeś trzy książki ! Jak będę mieć ochote to się odezwie ale wątpię, powinieneś latać za mną jak dziwka bo dałem ci tyle ciepła ile mogłem, dbałem o Cb jak o prawdziwego przyjaciela, chwaliłem doceniałem, nawet ci tyle ciepła tata nie dał ! ale tylko to podniosło twoje nadnaturalne ego ! Chciałem ci pomoc ale ty nie widzisz problemu, bo jestes próżny, myslisz tylko o sobie, to Cię zgubi stracisz wszystko albo już dawno straciłeś ! Mam wyjebane na Cb a jeśli myślałeś że się w Tb zakochałem czy coś to niestety nie ! Dałem ci tylko to co potrzebowałeś ! Nie tocz ze mną gry czy wojny bo już dawno przegrałeś ! Masz zepsuta aurę A twoja dusza umiera, nie masz aspiracji, pomysłu na siebie, ani talentu który realizujesz jesteś dla ludzi nikim tylko Tb się wydaje że kimś, nie jesteś sobą i nigdy nie byłeś, właśnie tracisz zajebistego człowieka, szukaj takiego nowego ale nie znajdziesz. Nie pisz nie dzwon i dalej graj sobie W ta grę, mam swój honor i dumę, nie daje czwartej szansy, a trzy wykorzystałeś ! Nie jestes tego wart ! Dla mnie jestes obojętny, nara.

26. Masz zepsutą aurę a twoja dusza umiera. Read Post »

25. Piękne labirynty ciemności.

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

Piękne labirynty ciemności, Złóżcie hołd, ułaskawcie go, Skazali go na śmierć, Na zjedzenie, otrucie i omdlenie… Na niebie słońce się pojawia, Najwyższy z Panów, piękny dar z rana… Nowy dzień zwiastuje, Radujcie się dusze, za darmo częstuje, To w ludzkim życiu się nie zdarza, Ja nawet kosztuje, tanio się sprzedam, Słońce Ciebie już nie czuje, Siebie nie szanuje…. Jaką cenę proponujesz ? Teraz mam w dłoni tylko swoje zimno ego,  Już wiem to jest pojebany żart, Spal mnie, zamień w proch,  Budzę się każdego ranka, Wszystko swieci, ale mnie nie budzi, Nie zasługuje na Te wszystkie Twoje, Darmowe zasługi, Za późno to zrozumiałem, Gnije i nawet tego nie czuje, Światło nie dociera, serca już nic nie raduje, Ciemność sama ciemność, Słów mi brakuje, Przepraszam…. Promieniami pragnie nas ugościć, W nieskończonej nicości, Z daru wzajemnej miłości, Ofiaruje wszystko co ma, W dodatku zawsze daje więcej… Zapragnąłem zawładnąć jego czas, Taki próżny ze mnie drań… Wiem kiedyś karę poniosę za to, Bo wszyscy mówią co za darmo, To umarło, ludzka rasa najwyższa klasa, Nawet nie wiem jak dziś na imię mam… Promieni dziś rano nie poczułem, Sam się ukarze, i w zimnej chłodni wystawie, W promocji szybciej pójdę…,  Tania klasa, kostki lodu produkuje… Tak za darmo sople lodu ofiaruje ? Czy zasługuje na kolejną szanse, Czy jeszcze mogę cofnąć czas, Rozpal mnie, skrusz lód, Utop w szklance wody, Taką smierć poproszę… Kolorami namaluj, mój nieśmiały uśmiech, Gnijące skórę pomaluj… Kolorami przyodziej moje gnijące ciało, Wszystko cenę ma, sprzedaj mnie, Ale ogrzej mnie ostatni raz, Cenę zaproponuj, nie będę negocjować, Zmarłe zwłoki, podziel na kawałki, W promocji sprzedaj… Nie mam z tym problemu, Chce szybko się sprzedać, Jeszcze komuś zasmakować… Imprezowa zimna płytę udekorować… Uciesz moją próżność,  Połaskocz ego mnie, I nazwij jak chcesz… Pragnę szybko pokrojone moje ciało sprzedać, bardzo gnije, śmierdzi, tak siebie ofiaruje… W chłodnej ladzie trochę światła, Jak Ty kochany Słońce mnie rozpieszczasz, Sztuczne światło mnie może trochę rozpali… Oj twe dobro nie zna granic… Na Twoich korytarzach światła… Znów czuje się rozpieszczany i kochany, Sztucznym światłem rozczepiany… Ilekroć o Tobie mówiłem,  Słów brak by opisać Twoje piękno,  Ogień nieskończony, Budzi w mym ciele nowe tętno, Obrazy w mojej głowie się piętrzą,  Wyobrażam sobie że obejmuje cię, Pragnę Cię kochać, Ale chyba sam siebie okłamuje, Taką miłością jak Ty, nikt nie kocha, Za darmo umarło,  W moim martwym ciele chaos, Mózg sprzedany czuje się rozchwytywany, Pewnie z zachwytem powoli zjadany…. Delektowany na kawałki obrabiany, Ale jednak na później zachowany… Wszystko cenę ma, sprzedałem się, By udowodnić jak zawsze, Pragnąłem kochać Cię, Ale sam siebie oszukiwałem, Cały czas w chuja leciałem, A Ty dalej mi ufałeś, Promieniami chciałeś dać mi uśmiech, Umilić dzień, Dziękuje, Ale teraz niech te martwe zwłoki kupi i zje, Ta Pani ładne usta ma, Niech weźmie kawałki mnie, Ma wybór niech wybierze cześć, Pewnie nie poczuje ze gnije, Przecież  ja jeszcze żyje.:. Czy znów siebie oszukuje ? Egoizm mój już nigdy nie zmieni się,  Ale ogrzej mnie ostatni raz, Cenę zaproponuj, nie będę negocjować, Sprzedaż nie idzie, w promocji nawet gnije, Ludzie proszę kupcie, przecież Was nie otruje, Tylko rtęcią pluje, coś wylatuje… Znów kiełkuje… na łące króluje… Zmarłe zwłoki, podziel na mniejsze kawałki, Za darmo oddaj, Nie mam z tym problemu, Chce szybko się sprzedać, Jeszcze komuś zasmakować… Imprezowa zimna płytę udekorować… Uciesz moją próżność,  Połaskocz ego mnie, I nazwij jak chcesz… Nie czuje ciepła twego, już dawno odszedłeś, Ale sobie Ciebie z miłości uroiłem, Moja ręka drży, marznie, drętwieje, obumiera… Chyba komuś zimna płyta nie smakuje, Nawet za darmo nikt się nią nie delektuje… Zdrętwiał mi policzek, bo ktoś nim pod stół rzucił, pies nawet nie zjadł, dlaczego tak śmierdzi i nawet psa odór przeraża i torturuje… Ostatni bolesny promień , zmiótł mnie z powierzchni ziemi, nie ogrzał, kolana jak lód, Łamią się nad nadmiarem, rozdrapanych, śmierdzących gnijących ran…  Znów się oszukuje… Ludzie nie jedzą psy nie jedzą nikt mnie nie zje, ląduje w śmieciach, piękne ciało podobno było a teraz gnije w resztach wyrzuconych resztek nie jadalnych pestek. 

25. Piękne labirynty ciemności. Read Post »

24. Któż był wcześniej niż Ja czy sam najwyższy Pan.

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

Hey zapytałem z tęsknoty, Gdzie twoje bogate miłości złoża ? Odpowiedziałaś… że pustkę zasiałaś. Chaos słów myśli kształt To oni odpowiedzialni za zbudowanie tratwy ? Czy ruin nowych bram ? Czy ja sam zdołam na pustynnych liniach elektrycznych podsłuchiwać tych którzy śnią nie stabilnie ?  Stabilizatory pękają a w żyłach nowe dni, czy to nowa klątwa utkana z łapczywego zła ? Minerałem szlachetnym byłaś ale już mi się znudziłaś !  Zielenią się otaczałaś ale wciąż pod dywan się chowałaś.  Rywalizacji i zysków nie było, więc wszystko szybko się skończyło !  Policz mnie za tą ziemię a ja oddam cząstkę siebie, żeby uczciwi nie mieli żalu i nie powiedzieli mi przy wyrabianiu, nie ładna żem jestem, zwykła egoistyczna alterpizda.  Przyjdź do mnie dzisiejszej nocy i pokrój moje ego na dwa idealne kawałki.  Jedną daj północy drugą południu.  Moje ciało też rozkruj na dwie części,  Jedno oko postaw na wschód jedno na zachód ! Głowę ku słońcu nogi ku księżycu !  Usuń ogniem jak najszybciej z mego ciała alterpizde, która nie godna twych łez, póki nie rozrosła się w wyżyny gór, ugaś wodą z kwaśną sodą, jej trwogę i żal że alterpizda stała się w nieodpowiednim czasie… gdy już zimno się stało, gdy światła zabrakło, gdy wszystko zgasło, jej serce wtedy umarło, alterpizdą się nazwała, wszechświat chciała opanować, smród, brud, głupiej pizdy echo, niech spierdala, niech odda serce bijące a nie ledwo oddychające… Gdy alterpizde wycięto wszystko ją zaczęło boleć, krzyczała i  aż wrała w środku mówiąc gdzie moja alterpizda tam ja w środku.  Więc organu szukała po wszystkich szpitalach lecz zapomniała gdzie jej to wycięto i jak nazywa się z pradziada taka pizda głupia tępa baba, lubię ją bardzo ale pomóc nie warto !  Czasu nie mam a alterpizda kolejną wyciąć trzeba, z dupy do buzi, z pizdy do wora, aż zaczął mi krwawić brzuch kolejna miała dużego  pindola, a alterpizdy brak, któż był wcześniej niż Ja czy sam najwyższy Pan… któż wyciął ten nowoczesny dar i dał mi tak bezczelnie w twarz ? Ktorz śmiał tyle odwagi i siły mieć by pokroić w rytm amestowej muzyki, zdechłej suki. 

24. Któż był wcześniej niż Ja czy sam najwyższy Pan. Read Post »

23. Z tej miłości tyle razy skrzywdzilem.

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

KOLEJNY RAZ  przeglądam album nasz sprzed lat, wtedy byliśmy zakochani, razem w tym wirze pozamiatani to byl nadzwyczajny staż w twoim sercu, czy ten plomień już zgasł,  czy pomyślalaś o mnie chociaż raz ? jeśli tak to niech na niebie zablyśnie jakiś znak niech szarancze w płucach wypalają dziure pamietasz tyle alkoholu i fajek kupOWAł nam TWóJ wujek jedna druga butelka wina  czy musi sie kończyć tak szybko  ta adrenalina  tulisz sie do mnie cały czas powtarzając że jestem jak prawdziwy ziomek a nawet jak twój brat  z tobą jest inaczej  tak wiesz  w klimacie  jak kumpele cię traktuję ale wiesz czasem potrzebuję I CHCIAŁBYM WIESZ NO ROZUMIESZ… wiem to pożegnanie jest bo słowa rzucam na wiatr ale proszę potargaj moje loki ostatni raz, bo w innych bajkach żyjemy , coś innego kreujemy taki glupi byłem że szukałem tylko kogoś na chwilę a diament miałem w ramionach zgubiłem rachubę wybacz rozumie i ty mała w tym zielonym kostiumie co na fejsie zobaczyłem  i się aż podnieciłem ledwo lajka dałem a już kochać się chciałem… ZMIENIAM SIĘ JAK KAMELEON DZIŚ JADOWITA ŻMIJA, JUTRO PILNUJĄCA SURYKATKA A INNYM RAZEM DZIKA KACZKA ALBO KACZKA DZIWACZKA  NAZWIJ MNIE JAK CHCESZ UWIERZ ŻE TEGO CHCE HEEEEE ZAGUBIONY ZNÓW MUSZE SZUKAĆ SIEBIE wystrzeliłem ale tylko ślepym bije dlatego że już nic nie czuje pustka panuje objetość myśli kreuje a chciałbym usiaść w twoim rozumie zmieścić się w tym twoim całym tłumie ciągle przeszłością żyje tak cię kocham nadal i kontroluję że z tej miłości tyle razy Cię skrzywdziłem Mała przeglądam nasz album sprzed lat wtedy kiedy byliśmy zakochani razem w tym wirze życia pozamiatani To był nadzwyczajny staż w twoim sercu czy on już zgasł ? Tylko stan obok mnie proszę Wypij moją całą krew, i kieliszek więcej,  Otul moją twarz teraz proszę  i otrzyj z oczu piach,  te granulki piasku bolą jak szlak Niech zabłyśnie na niebie jakiś znak Niech szarańcze w płucach wypala dziurę Tyle alkoholu i fajek kupował nam twój wujek.  Fajny gość z niego jest  zawsze  mówi fajna z was para ale napijcie się alko  bo długo nie przetrwacie razem  nie  jest wam ta miłość pisana mój bracie…  Jedna druga butelka wina Czy musi się kończyć ta adrenalina Ej Ty mała znów Tulisz się do mnie cały czas  powtarzając że jestem jak prawdziwy ziomek  a nawet jak twój brat Z Toba jest inaczej, tak wiesz w klimacie Jak kumpele cię traktuje ale wiesz czasem potrzebuje I cię pocałuje  i w tobie powibruje,  HM Sex sex sex Twoje obojetności myśli me  kreują A chciałbym usiąść w twoim rozumie, zmieściłbym się w tym twoim całym tłumie Ciagle przeszłością niestety żyje,  tak cię kocham i nadal kontroluje ze aż z tej miłości skrzywdziłem zraniłem  Przepraszam mówię na głos pierwszy raz,  tak myślałem że mi  nie wierzysz  Honor straciłem lecz ci się należy słowa rzucam znowu na wiatr a mi ostatni raz potargaj włosy i teraz co  odchodzisz mówisz drogi wał teraz wszystkie pozostałe stonogi ludzkie bylejakie odnogi Wiesz… w innych bajkach żyjemy coś innego kreujemy. Taki głupi byłem że szukałem kogoś tylko na chwile, uzależniłaś mnie a później opierdalałaś co chwilę. jesteś uzależniająca jak muza Chopina  jesteś jak klawisze fortepianu  które dotykają mnie po ciele i krzyczą  zaraz będziesz we śnie czy we mnie  mój aniele  zabierz mnie do raju Utop łzy w spokoju I zostaw psycholu. bo innego miejsca nie znajdziemy  bardziej grzesznego !  Aby oddać hołd najważniejszemu.  Stwórcy jedynemu Jak pomyśle o Tobie mała  to mi ślinka cieknie  musze wziąć  browara i emocje opanować  ja nie chce zwariować ja chce jeszcze pożyć i niczego nie żałować bo ty jesteś zagadka  otwarta książka  cnotliwa wariatka.  zagubiony znów musze dziś szukać siebie Czasem bialy czasem czarny Dzięki tobie zawsze wyjątkowo ładny Dziś się znów upiłem z flaszką wódki temat kręciłem. Przynajmniej się nie nudziłem Bo jak mam zapomnieć o Tobie.  Ten alkohol wchodzi mi do głowy, bezlitośnie atakuje mnie jak sęp czyści sprzęt nie zostawia zdjęć  to chyba jakaś kpina, za szybko bania wchodzi i za późno odchodzi. Myśle Napisze może SMS jak bardzo żałuje Ale po godzinie zapomnę o wszystkim I z inna spróbuje. To ten popęd którego nie mogę zatrzymać, wykastruj mnie proszę Albo zatrzymaj,  Nudzę się Toba nawet ze jesteś najważniejsza moja życiowa nagroda. Walcze z wszystkich sił o nowy rytm i takt Tuptam w miejscu, chcąc zmienić coś, jakoś tak byle jak, ciebie bardzo mi brak,  ktoś rzucił na mnie klątwę jestem tego pewny czuje to w kościach jak rozkłada się moja bezlitosna agresja stałem się zimny podły cham  najlepiej jak pozostanę sam,  najlepsze wyjście to eksmisja na bezludna wyspę  Będę tam sam jak palec więc nikogo nie zranię chyba że w wodzie będą piranie Bo bez Ciebie to nie życie mała to udręka  w labiryncie znalazłem dwie drogi  ale obie ślepe , właśnie zgasłem potknąłem się i upadłem,  czuje że opadłem z sił chcę zdechnąć tu i już ! Jak Złowisz szczupaka kochana  to będę w niezłych tarapatach  Pamiętasz ten chelengen  wtedy możesz mnie utopić w jeziorze  to jedyne moje godne miejsce tak mówią wszyscy bogowie Masz takie cudne włosy  pachną szlugami i piwem pszenicznym,  ulalalaa jesteś taka wyjątkowa  jak czas który wszystko obserwuje czarem szybka czasem wolna jak woda w rzece  Znasz mnie na pamięć, wyryt na autobus przychodzisz zawsze ostatnia  bo kresek na powiece zapomniałaś zrobić  a w nich czujesz się jak Alaska Alaska laska czasem wysoka a czasem płaska.  Charakter genialny,  nie bawisz nigdy urazy  gdy wyleje na ciebie ścieki pomyje,  to nie tak że bez przyczyny,   wiesz bo jeszcze ci nie mówiłem  szef mnie nie akceptuje krytykuje i coś knuje,  ta cała flustracje na Cb przenoszę,  zamykam Cię jak jak zmywarkę  nastawiam na najwyższa temperaturę,  prawie Cię dezynfekuje. Czyszczę izoluje ! Tak Cię kocham że aż eksploduje,  czemu krzywdzę Cię kochana  zapytaj moich znajomych bo ja nie odpowiadam jak się ukształtowałem, gdzie żyłem, co czynilem byłem słaby i naiwny, to wiem.. smutno mi jest tyle dałem innym a w  zamian nic, po co cokolwiek oczekiwałem. Za to charam sobie na twarz brzydzę się swoich warg, ciężko mi tez patrzeć w lustro na

23. Z tej miłości tyle razy skrzywdzilem. Read Post »

22. Chcą mi wszytko sprzedać.

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

Pierwszy i ostatni wspólny wiersz z Moniką. Umiera się nie dlatego, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej. Kiedy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki, śmierć zdaje się być jedynym ratunkiem, ostatnią kartą, na którą stawia się własne życie. Paulo Coelho Monia Wędruję pustynnym szlakiem, mijam kolorowe karawany, ludzi, którzy cały czas mnie zaczepiają. Wciąż do mnie mówią, ale mnie nie słuchają. Chcą mi wszystko sprzedać, kiedy mówię, że nie chcę, nie potrzebuję, znajdują coś innego, krzyczą głośniej. A ja coraz bardziej jestem jak ziarno piasku, które czuję pod swoimi stopami.Uciekam od nich daleko, tak daleko, żeby nie słyszeć ich krzyków niezadowolenia.Udało się, nie słyszę ich, ale wokół mnie pustka, cisza.Jest pięknie, jestem tylko ja i mój piasek.Ale ta cisza trwa i trwa, pustynia ogarnia mnie coraz bardziej.Zaczynam się bać.Boję się sama siebie.Boję się swojego piasku.Brakuje mi wody.Umieram? Thomas Nie umierasz, bo jeszcze się nie urodziłaś… Twój czas nadejdzie, gdzie w mroku na środku pustyni, otworzysz skrzydła, i wzlecisz w niebiosa Będziesz najrzadszym demonem w anielskim w cieleniu, wszyscy usłyszą, gdy zapukasz do bram wszechświata i z naiwnością powiesz, jestem tą którą żeście wybrali, umrzeć miałam by się w tym nowym ciele narodzić ? Pokażcie mi moje odbicie czy straszę tak samo jak w ludzkim kokpicie ? Czuję się w duszy błogo, płakać mi się nie chce, moja nowa załogo. Kto owładnął moja nowa dusze, niby wszystko pamiętam, ale z każdym oddechem zapominam… która jest godzina ? Czas zamarł w końcu się urodziłam… Ziarnami piasku karmić dusze ziemskie będziesz i tworzyć im rozmaite katusze, taką rolę teraz masz ? Czy podołasz, nie wiem sam… ? Monia Demon uśpiony we mnie budzi się.Czy to demon dobra czy zła?Zemsty i zazdrości?czy wybaczenia i miłości?Demon, który budzi się we mnieSam nie wie kim jest.Nie wie kim chce być.Jedyne co posiada, to własne marzenia i pragnienia,Ale jeszcze za bardzo się ich boi.Jeszcze nie wie, czym jest dobro a czym zło.Jest niewinny w swojej mrocznościI gotowy do walki w swojej anielskości.Jego mieczem są słowa i czynyA tarczą maski mocne niczym z tytanu zrobione.Czy jest już na tyle silny by zawładnąć mną do reszty?Czy potrzebuje jeszcze więcej pokarmu z bólu i miłości? Thomas Jedz dusze, i zapychaj bólu cisze Baw się i tańcz, każdej nocy przychodź do nich i w klątwę się baw lub w maryję u bram rżnij ich mocno, niech się pocą krzycz po nich, i obwiniajlub w błogosławieństwo wszystko zawijaj rób jak uważasz lecz siebie nie spalaj bo wzniecisz ogień, i świat spalisz A twojej iskry największy potop nie ugasi Nawet wszechświat się zatracił gdy cię stworzył na nowo Zarazą będziesz czy ulgą w chorobie Masz wybór którego ci wcześniej nie dano masz moc której świat cię pozbawił Słonce zgaśnie gdy zagwiżdżesz w usta księżyc świeci w dzień gdy powiesz hey jestem ta która na nowo się narodziła w pył się zmieniła, konsystencją się stała chcesz żebym w nocy cię ugruchotała ? Szepnij tylko w prawa stronę, moje imię a zasiądę w twoim umyśle, i zjem mózg bez zawahania, i rozbiorę z tej całej stworzonej zbroi nagi nagusieńki bezbronny dusić się będziesz w swoich  oparach Podnieca mnie ten zapach gdy Mózg się przepala a Ja zawsze wtedy otwieram browara i śmieję się jak głupia udając szatana, ale czemu zawsze zaczynam a nie kończę czy za słabe te ludzkie połączenia czy 666 pozycji moich kiedyś skończę ? Jęki i płacze a nigdy spustu nie zobaczę ? Szepnij moje imię A przyjdę dokończyć to co nie mieści się w twoim rozumie, zaskocz mnie że kiedyś dojdziesz i mnie zrozumiesz… Monia Kiedy tak mówisz zaczynam wierzyć,Ale po chwili mam wątpliwości,czy mogę się z takimi siłami zmierzyć? Wołam Cię! Słyszysz?Mówisz, że mogę wszystko,A jeśli okaże się, że nie mogę nic?Albo, że wszystko to dla mnie za mało?Znając mą zachłanną duszę,Będę chciała więcej i więcej. Weź ją, smakuj, zjedz. Zrób z nią wszystko co tylko chcesz, Ale oddaj mi swoją. Uważaj,Zatracę się w swej wielkości,Ucieknę.I nikt mnie już nie dogoni.Czy znajdzie się ktoś odważny,Kto mnie poskromi?Nie zmieni?Ale oswoi?Ptak wypuszczony z klatki boi się swojej wolności,Ale nie chce już wrócić do miejsca swojego bezpiecznego cierpienia.Nie będąc gotowym frunie na oślep,z drżącymi skrzydłami walczy z prądami.Walczy z innymi ptakami.On już nie chce zniknąć.Mimo, ze w niedalekiej przeszłościchciał umrzeć, topiąc się w kropli wody.Widzisz go?Zatacza koła nad pustynią.To znak, że demon walczy?Czy znowu umiera?

22. Chcą mi wszytko sprzedać. Read Post »

21. Każą mi to przechodzić kolejny raz.

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

Każą mi przechodzić to kolejny raz Każą tam być Płakać nie będę Już nie chce odejść pozwolę  Jej W smutku zobaczyłem że Nie ma nic więcej Nie odnajdę jej już tam Tęsknię za Tobą Moja madam,  Więcej naszych łez niż kropli deszczu  było w tym roku uwikłani w własnym mroku  Szukamy światła w chaosie dnia, w alkoholu bez dna, w kreskach nieskończonych dram,  Zasypiać pragnę Na marmurowanym stoku Wbijając ci szpilki W twój moralny kręgosłup.

21. Każą mi to przechodzić kolejny raz. Read Post »

20. Jest niczym rozmyta w odbiciu lustrzanym pustym wskaźnikiem na wietrznym wietrze przestrzeni gwiazdozbioru.

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

Jestem jak powietrze  Czuję że jestem sam. Nawet że otacza mnie świat że otaczacie mnie wy ludzie jesteście obok mnie, nawet dacie mi czasem odczuć dotkliwie że jesteście, przez was czuje że żyje przez was też czuję że każdej chwili umieram zamieniam się w kurz w pył, w istotę istnienia, w gwiazdę która błyszczała stała na podium teraz jest niczym rozmyta w odbiciu lustrzanym pustym wskaźnikiem na wietrznym wietrze przestrzeni gwiazdozbioru, który milknie kiedy błagam go o głos, a kiedy pragnę ciszy odzywa się wulkanem myśli. Me serce czasem ma dziwne tętno, tak jakby czuło twoje łzy, patrzące w odbicie lustrzane a nie widzące siebie, bycie kimś innym, sztuczna marionetka robiąca to co ktoś każe, robiąca to co świat pragnie… Gdzie Ja, gdzie jestem, kim jestem, w tym świecie pełnym wrażeń, pędzącym w wirze emocjonalnych idei, tworów towarów, egzystencjonalnych ekranów. W labiryncie gubię się, to chyba normalne ? Że pragnę być najlepszą wersją siebie a jestem tylko sztucznym odbiciem powietrza w ciemnym eterze. Otaczającym mnie gdy zamykam oczy, i gdy je otwieram, najmroczniejsze sny są codziennością mną, ból, smutek, posiłek który jem na śniadanie.

20. Jest niczym rozmyta w odbiciu lustrzanym pustym wskaźnikiem na wietrznym wietrze przestrzeni gwiazdozbioru. Read Post »

19. Serce wyczerpane, ledwo bije, prosi o krew.

ALFABET SMUTKU, WSZYSTKIE WPISY

Czy to ty czy ktoś inny ? Widzę cię po latach, uśmiechasz się tak samo jak kilka lat temu… Nawet puszczasz te same oczko w  bok, ale dla kogoś innego, Łudzłkiem się że to wyłącznie dla mnie  Zarezerowane special for me Wyłącznie dla mnie Ile chciwości mam zdzierżyć na łonie swojej własnej natury, która dziś wzywa o pamięć matkę niebios, utopionych wspomnień po wiosennym deszczu który opadł gwałtownie na mnie na moje skromne czarne ciało, te prądy które ujebane brudem, niewinnym lecz gorącym, pocałunkiem księżycowej imprezy, która zakończyła się kryzysem, blizna na skórze jak i niesmakiem na ustach. Szminka której jeszcze nie posiadam pragnę nią, krwisto czerwona,  namalować twoja twarz na lustrze imprezowej techno imprezy, żebyś wiedziała istoto, że to już się nie powtórzy, ze mój smak pozostanie gorzkim okruchem ostatniego okrucha chleba który zjesz w tym roku. Serce wyczerpane, ledwo bije, prosi o krew, o równe tętno, o łaskę dobroci z organizmu który wycieńczony ciągłą gonitwą przed pryzmatem twojej opinii, której nie ma.

19. Serce wyczerpane, ledwo bije, prosi o krew. Read Post »

Scroll to Top
Atelier Thomas Gain