25. Piękne labirynty ciemności.

Piękne labirynty ciemności, Złóżcie hołd, ułaskawcie go,

Photo by Fillipe Gomes on Pexels.com

Skazali go na śmierć,

Na zjedzenie, otrucie i omdlenie…

Na niebie słońce się pojawia,

Najwyższy z Panów, piękny dar z rana…

Nowy dzień zwiastuje,

Radujcie się dusze, za darmo częstuje,

To w ludzkim życiu się nie zdarza,

Ja nawet kosztuje, tanio się sprzedam,

Słońce Ciebie już nie czuje,

Siebie nie szanuje….

Jaką cenę proponujesz ?

Teraz mam w dłoni tylko swoje zimno ego, 

Już wiem to jest pojebany żart,

Spal mnie, zamień w proch, 

Budzę się każdego ranka,

Wszystko swieci, ale mnie nie budzi,

Nie zasługuje na Te wszystkie Twoje,

Darmowe zasługi,

Za późno to zrozumiałem,

Gnije i nawet tego nie czuje,

Światło nie dociera, serca już nic nie raduje,

Ciemność sama ciemność,

Słów mi brakuje,

Przepraszam….

Promieniami pragnie nas ugościć,

W nieskończonej nicości,

Z daru wzajemnej miłości,

Ofiaruje wszystko co ma,

W dodatku zawsze daje więcej…

Zapragnąłem zawładnąć jego czas,

Taki próżny ze mnie drań…

Wiem kiedyś karę poniosę za to,

Bo wszyscy mówią co za darmo,

To umarło, ludzka rasa najwyższa klasa,

Nawet nie wiem jak dziś na imię mam…

Promieni dziś rano nie poczułem,

Sam się ukarze, i w zimnej chłodni wystawie,

W promocji szybciej pójdę…, 

Tania klasa, kostki lodu produkuje…

Tak za darmo sople lodu ofiaruje ?

Czy zasługuje na kolejną szanse,

Czy jeszcze mogę cofnąć czas,

Rozpal mnie, skrusz lód,

Utop w szklance wody,

Taką smierć poproszę…

Kolorami namaluj, mój nieśmiały uśmiech,

Gnijące skórę pomaluj…

Kolorami przyodziej moje gnijące ciało,

Wszystko cenę ma, sprzedaj mnie,

Ale ogrzej mnie ostatni raz,

Cenę zaproponuj, nie będę negocjować,

Zmarłe zwłoki, podziel na kawałki,

W promocji sprzedaj…

Nie mam z tym problemu,

Chce szybko się sprzedać,

Jeszcze komuś zasmakować…

Imprezowa zimna płytę udekorować…

Uciesz moją próżność, 

Połaskocz ego mnie,

I nazwij jak chcesz…

Pragnę szybko pokrojone moje ciało sprzedać, bardzo gnije, śmierdzi, tak siebie ofiaruje…

W chłodnej ladzie trochę światła,

Jak Ty kochany Słońce mnie rozpieszczasz,

Sztuczne światło mnie może trochę rozpali…

Oj twe dobro nie zna granic…

Na Twoich korytarzach światła…

Znów czuje się rozpieszczany i kochany,

Sztucznym światłem rozczepiany…

Ilekroć o Tobie mówiłem, 

Słów brak by opisać Twoje piękno, 

Ogień nieskończony,

Budzi w mym ciele nowe tętno,

Obrazy w mojej głowie się piętrzą, 

Wyobrażam sobie że obejmuje cię,

Pragnę Cię kochać,

Ale chyba sam siebie okłamuje,

Taką miłością jak Ty, nikt nie kocha,

Za darmo umarło, 

W moim martwym ciele chaos,

Mózg sprzedany czuje się rozchwytywany,

Pewnie z zachwytem powoli zjadany….

Delektowany na kawałki obrabiany,

Ale jednak na później zachowany…

Wszystko cenę ma, sprzedałem się,

By udowodnić jak zawsze,

Pragnąłem kochać Cię,

Ale sam siebie oszukiwałem,

Cały czas w chuja leciałem,

A Ty dalej mi ufałeś,

Promieniami chciałeś dać mi uśmiech,

Umilić dzień, Dziękuje,

Ale teraz niech te martwe zwłoki kupi i zje,

Ta Pani ładne usta ma,

Niech weźmie kawałki mnie,

Ma wybór niech wybierze cześć,

Pewnie nie poczuje ze gnije,

Przecież  ja jeszcze żyje.:.

Czy znów siebie oszukuje ?

Egoizm mój już nigdy nie zmieni się, 

Ale ogrzej mnie ostatni raz,

Cenę zaproponuj, nie będę negocjować,

Sprzedaż nie idzie, w promocji nawet gnije,

Ludzie proszę kupcie, przecież Was nie otruje,

Tylko rtęcią pluje, coś wylatuje…

Znów kiełkuje… na łące króluje…

Zmarłe zwłoki, podziel na mniejsze kawałki,

Za darmo oddaj,

Nie mam z tym problemu,

Chce szybko się sprzedać,

Jeszcze komuś zasmakować…

Imprezowa zimna płytę udekorować…

Uciesz moją próżność, 

Połaskocz ego mnie,

I nazwij jak chcesz…

Nie czuje ciepła twego, już dawno odszedłeś,

Ale sobie Ciebie z miłości uroiłem,

Moja ręka drży, marznie, drętwieje, obumiera…

Chyba komuś zimna płyta nie smakuje,

Nawet za darmo nikt się nią nie delektuje…

Zdrętwiał mi policzek, bo ktoś nim pod stół rzucił, pies nawet nie zjadł, dlaczego tak śmierdzi i nawet psa odór przeraża i torturuje…

Ostatni bolesny promień , zmiótł mnie z powierzchni ziemi, nie ogrzał, kolana jak lód,

Łamią się nad nadmiarem, rozdrapanych, śmierdzących gnijących ran… 

Znów się oszukuje…

Ludzie nie jedzą psy nie jedzą nikt mnie nie zje, ląduje w śmieciach, piękne ciało podobno było a teraz gnije w resztach wyrzuconych resztek nie jadalnych pestek. 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top
Atelier Thomas Gain