23. Z tej miłości tyle razy skrzywdzilem.

KOLEJNY RAZ  przeglądam album nasz sprzed lat, wtedy byliśmy zakochani,

razem w tym wirze pozamiatani to byl nadzwyczajny staż w twoim sercu, czy ten plomień już zgasł, 

czy pomyślalaś o mnie chociaż raz ?

jeśli tak to niech na niebie zablyśnie jakiś znak

niech szarancze w płucach wypalają dziure pamietasz tyle alkoholu i fajek kupOWAł nam TWóJ wujek

jedna druga butelka wina 

czy musi sie kończyć tak szybko  ta adrenalina 

tulisz sie do mnie cały czas powtarzając że jestem jak prawdziwy ziomek a nawet jak twój brat 

z tobą jest inaczej

 tak wiesz 

w klimacie 

jak kumpele cię traktuję ale wiesz czasem potrzebuję I CHCIAŁBYM WIESZ NO ROZUMIESZ…

wiem to pożegnanie jest bo słowa rzucam na wiatr ale proszę potargaj moje loki ostatni raz,

bo w innych bajkach żyjemy , coś innego kreujemy

taki glupi byłem

że szukałem tylko kogoś na chwilę

a diament miałem w ramionach

zgubiłem rachubę wybacz rozumie i ty mała w tym zielonym kostiumie co na fejsie zobaczyłem 

i się aż podnieciłem ledwo lajka dałem a już kochać się chciałem…

ZMIENIAM SIĘ JAK KAMELEON

DZIŚ JADOWITA ŻMIJA, JUTRO PILNUJĄCA SURYKATKA A INNYM RAZEM DZIKA KACZKA ALBO KACZKA DZIWACZKA 

NAZWIJ MNIE JAK CHCESZ UWIERZ ŻE TEGO CHCE

HEEEEE

ZAGUBIONY ZNÓW MUSZE SZUKAĆ SIEBIE

wystrzeliłem ale tylko ślepym bije

dlatego że już nic nie czuje pustka panuje objetość myśli kreuje

a chciałbym usiaść w twoim rozumie zmieścić się w tym twoim całym tłumie

ciągle przeszłością żyje tak cię kocham nadal i kontroluję

że z tej miłości tyle razy Cię skrzywdziłem

Mała przeglądam nasz album sprzed lat wtedy kiedy byliśmy zakochani razem w tym wirze życia pozamiatani

To był nadzwyczajny staż w twoim sercu czy on już zgasł ?

Tylko stan obok mnie proszę

Wypij moją całą krew, i kieliszek więcej, 

Otul moją twarz teraz proszę

 i otrzyj z oczu piach, 

te granulki piasku bolą jak szlak

Niech zabłyśnie na niebie jakiś znak

Niech szarańcze w płucach wypala dziurę

Tyle alkoholu i fajek kupował nam twój wujek. 

Fajny gość z niego jest 

zawsze  mówi fajna z was para ale napijcie się alko 

bo długo nie przetrwacie razem 

nie  jest wam ta miłość pisana mój bracie… 

Jedna druga butelka wina

Czy musi się kończyć ta adrenalina

Ej Ty mała znów

Tulisz się do mnie cały czas

 powtarzając że jestem jak prawdziwy ziomek 

a nawet jak twój brat

Z Toba jest inaczej, tak wiesz w klimacie

Jak kumpele cię traktuje

ale wiesz czasem potrzebuje

I cię pocałuje 

i w tobie powibruje, 

HM

Sex sex sex

Twoje

obojetności

myśli me  kreują

A chciałbym usiąść w twoim rozumie, zmieściłbym się w tym twoim całym tłumie

Ciagle przeszłością niestety żyje, 

tak cię kocham i nadal kontroluje

ze aż z tej miłości skrzywdziłem zraniłem 

Przepraszam mówię na głos pierwszy raz, 

tak myślałem że mi 

nie wierzysz 

Honor straciłem lecz ci się należy

słowa rzucam znowu na wiatr a mi ostatni raz potargaj włosy

i teraz co  odchodzisz mówisz drogi wał teraz wszystkie pozostałe stonogi ludzkie bylejakie odnogi

Wiesz… w innych bajkach żyjemy coś innego kreujemy.

Taki głupi byłem

że szukałem kogoś tylko na chwile, uzależniłaś mnie a później opierdalałaś co chwilę.

jesteś uzależniająca jak muza Chopina 

jesteś jak klawisze fortepianu 

które dotykają mnie po ciele i krzyczą 

zaraz będziesz we śnie czy we mnie  mój aniele 

zabierz mnie do raju

Utop łzy w spokoju

I zostaw psycholu.

bo innego miejsca nie znajdziemy 

bardziej grzesznego ! 

Aby oddać hołd najważniejszemu. 

Stwórcy jedynemu

Jak pomyśle o Tobie mała 

to mi ślinka cieknie 

musze wziąć  browara i emocje opanować 

ja nie chce zwariować ja chce jeszcze pożyć i niczego nie żałować

bo ty jesteś zagadka 

otwarta książka 

cnotliwa wariatka. 

zagubiony znów musze dziś szukać siebie

Czasem bialy czasem czarny

Dzięki tobie zawsze wyjątkowo ładny

Dziś się znów upiłem z flaszką wódki temat kręciłem. Przynajmniej się nie nudziłem

Bo jak mam zapomnieć o Tobie. 

Ten alkohol wchodzi mi do głowy, bezlitośnie atakuje mnie jak sęp czyści sprzęt nie zostawia zdjęć 

to chyba jakaś kpina, za szybko bania wchodzi i za późno odchodzi.

Myśle Napisze może SMS jak bardzo żałuje

Ale po godzinie zapomnę o wszystkim

I z inna spróbuje. To ten popęd którego nie mogę zatrzymać, wykastruj mnie proszę Albo zatrzymaj, 

Nudzę się Toba nawet ze jesteś najważniejsza moja życiowa nagroda.

Walcze z wszystkich sił o nowy rytm i takt

Tuptam w miejscu, chcąc zmienić coś, jakoś tak byle jak, ciebie bardzo mi brak, 

ktoś rzucił na mnie klątwę jestem tego pewny czuje to w kościach jak rozkłada się moja bezlitosna agresja

stałem się zimny podły cham 

najlepiej jak pozostanę sam, 

najlepsze wyjście to eksmisja na bezludna wyspę 

Będę tam sam jak palec więc nikogo nie zranię chyba że w wodzie będą piranie

Bo bez Ciebie to nie życie mała

to udręka 

w labiryncie znalazłem dwie drogi

 ale obie ślepe , właśnie zgasłem potknąłem się i upadłem, 

czuje że opadłem z sił chcę zdechnąć tu i już !

Jak Złowisz szczupaka kochana

 to będę w niezłych tarapatach 

Pamiętasz ten chelengen 

wtedy możesz mnie utopić w jeziorze 

to jedyne moje godne miejsce tak mówią wszyscy bogowie

Masz takie cudne włosy 

pachną szlugami i piwem pszenicznym, 

ulalalaa jesteś taka wyjątkowa

 jak czas który wszystko obserwuje

czarem szybka czasem wolna jak woda w rzece 

Znasz mnie na pamięć, wyryt

na autobus przychodzisz zawsze ostatnia 

bo kresek na powiece zapomniałaś zrobić

 a w nich czujesz się jak Alaska Alaska laska

czasem wysoka a czasem płaska. 

Charakter genialny, 

nie bawisz nigdy urazy 

gdy wyleje na ciebie ścieki pomyje, 

to nie tak że bez przyczyny,  

wiesz bo jeszcze ci nie mówiłem 

szef mnie nie akceptuje krytykuje i coś knuje, 

ta cała flustracje na Cb przenoszę, 

zamykam Cię jak jak zmywarkę 

nastawiam na najwyższa temperaturę, 

prawie Cię dezynfekuje. Czyszczę izoluje !

Tak Cię kocham że aż eksploduje, 

czemu krzywdzę Cię kochana 

zapytaj moich znajomych bo ja nie odpowiadam

jak się ukształtowałem, gdzie żyłem, co czynilem

byłem słaby i naiwny, to wiem.. smutno mi jest

tyle dałem innym a w  zamian nic, po co cokolwiek oczekiwałem. Za to charam sobie na twarz brzydzę się swoich warg, ciężko mi tez patrzeć w lustro na siebie bo niemiłosierne obrzydzenie mnie bierze,

nigdy te rany się nie zagoją 

tam sączy się agresja 

która Goni kolejna agresje 

taki mamy świat wszystko co prawdziwe i ważne musi bolec, ale wszystko 

przepada jak silny wiatr, 

tornado w sercu bije

Nie powinienem się tak wzruszać 

bo cierpką łze wykluje, 

chyba Że to tylko melodia o chorym reżimie. Pogubiłem się w tym chujowym teatrze 

w którym na codzeń gnije 

chce znów te czasy z Tobą, tylko z tobą

gdy na ławce pijąc wino i komplementując

Cieszyłem się jak małe dziecko 

widząc cię szcześliwą. Chciałem wtedy nawet założyć rodzinę, tyle dla ciebie mogłem zrobić,

Lecz wiem to teraz to nie były moje progi. Za wysoko mierzyłem z realiami się nie liczyłem 

Nawet twoja mamę polubiłem myślałem że będę w twojej bogatej rodzinie. Że mi się życie odmieni, Czego mi brak ? Powiedz szczerze ! Jestem biedny ale dobry zgadza się jestem nie pasującym modelem do twojej nowej histori czyje się jak wieszak w nieudanej sceneri, jak ptak bez skrzydeł, nie odlecę. Zabij mnie meczę się.

jak pomyślę o tobie to mi ślinka cieknie mała

musze otworzyć browara i emocje opanować ja nie chce zwariować ja chce jeszcze pożyć i niczego nie żałować.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top
Atelier Thomas Gain